To historia, która stawia pod znakiem zapytania poczucie bezpieczeństwa na miejskich chodnikach i wywołuje gorącą dyskusję o odpowiedzialności uczestników ruchu. Jedno zdarzenie, dwie zupełnie różne wersje wydarzeń i decyzja, która zaskoczyła wielu mieszkańców Ostrołęki.
Potrącenie na chodniku w centrum Ostrołęki
Do zdarzenia doszło 12 maja na jednym z chodników w centrum miasta. Według relacji poszkodowanego mężczyzny, po skorzystaniu z bankomatu wyszedł z wnęki budynku i po wykonaniu zaledwie kilku kroków został uderzony przez nastolatka poruszającego się hulajnogą elektryczną.
Siła zderzenia była na tyle duża, że pieszy przewrócił się na betonowy chodnik, uderzył głową i na chwilę stracił przytomność. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy udzielili mu pomocy, a następnie przewieźli do szpitala na szczegółowe badania. Kierujący hulajnogą nie odniósł obrażeń.
Na miejscu pracowali policjanci, a badanie alkomatem wykazało, że poszkodowany był trzeźwy.
Po miesiącu pieszy usłyszał, że jest sprawcą
Największe kontrowersje pojawiły się jednak dopiero po kilku tygodniach. Poszkodowany został wezwany do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce, gdzie – jak relacjonuje – przedstawiono mu zarzut spowodowania zdarzenia.
Według ustaleń policjanta prowadzącego postępowanie, opartych na zeznaniach nastolatka kierującego hulajnogą, pieszy miał wtargnąć bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd. W konsekwencji nałożono na niego mandat karny w wysokości 550 złotych.
Mężczyzna odmówił jego przyjęcia, dlatego sprawa zostanie rozstrzygnięta przez sąd.
Nagranie z monitoringu wywołało burzę
Po ujawnieniu decyzji o ukaraniu pieszego w internecie pojawiło się nagranie z miejskiego monitoringu opublikowane przez samego poszkodowanego. Film przedstawia moment zdarzenia i – zdaniem autora – pokazuje, że wyszedł on z wnęki budynku i po kilku krokach został uderzony przez rozpędzoną hulajnogę.
Poszkodowany przekonuje, że nie mógł „wtargnąć” na chodnik, ponieważ znajdował się w miejscu przeznaczonym właśnie dla pieszych.
„Nie mogłem wtargnąć, ponieważ byłem na chodniku, czyli w środowisku naturalnym dla pieszego, w którym powinienem być bezpieczny i szczególnie chroniony. Co by było, gdyby pod koła rozpędzonej hulajnogi weszła starsza pani albo matka z dzieckiem?” – podkreśla.
Nagranie szybko wywołało szeroką dyskusję w mediach społecznościowych, gdzie wielu internautów kwestionuje ocenę sytuacji dokonaną przez prowadzącego sprawę funkcjonariusza.
Policja odmówiła komentarza
Redakcja zwróciła się do ostrołęckiej policji z prośbą o wyjaśnienie okoliczności zdarzenia oraz podstaw podjętej decyzji.
W odpowiedzi nadkom. Tomasz Żerański poinformował jedynie, że policja „nie wypowiada się co do konkretnych osób”. Co istotne, w pytaniach skierowanych do funkcjonariuszy nie padły nazwiska uczestników zdarzenia – dotyczyły one wyłącznie przebiegu wypadku oraz jego finału.
To nietypowa sytuacja, ponieważ w podobnych przypadkach policja zazwyczaj przekazuje informacje o ustalonym przebiegu zdarzenia, wskazuje sprawcę oraz informuje o zastosowanych sankcjach. Tym razem odmówiono udzielenia takich wyjaśnień.
Co mówią przepisy? Pieszy na chodniku ma szczególną ochronę
Polskie przepisy wyraźnie wskazują, że chodnik jest przede wszystkim przestrzenią przeznaczoną dla pieszych.
Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym osoba poruszająca się hulajnogą elektryczną powinna korzystać przede wszystkim z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów. Na chodnik może wjechać jedynie wyjątkowo – gdy nie ma infrastruktury rowerowej, a dopuszczalna prędkość na jezdni przekracza 30 km/h.
Nawet wtedy kierujący hulajnogą ma obowiązek:
- jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego,
- zachować szczególną ostrożność,
- bezwzględnie ustępować pierwszeństwa pieszym,
- nie utrudniać ruchu pieszych ani nie stwarzać dla nich zagrożenia.
Oznacza to, że pieszy korzystający z chodnika co do zasady ma tam uprzywilejowaną pozycję. Jednocześnie każdy przypadek jest oceniany indywidualnie – sąd bierze pod uwagę wszystkie okoliczności, w tym zachowanie obu uczestników, możliwość uniknięcia zderzenia oraz zgromadzony materiał dowodowy.
Ostatecznie zdecyduje sąd
Odmowa przyjęcia mandatu sprawia, że sprawa zostanie rozpoznana przez sąd, który oceni zarówno materiał zgromadzony przez policję, jak i nagranie z monitoringu oraz zeznania uczestników.
To właśnie sąd rozstrzygnie, czy pieszy rzeczywiście ponosi odpowiedzialność za zdarzenie, czy też do wypadku doszło wskutek nieprawidłowej jazdy nastolatka poruszającego się hulajnogą elektryczną po chodniku. Bez względu na finał postępowania, sprawa już teraz stała się jednym z najgłośniej komentowanych przykładów dyskusji o bezpieczeństwie pieszych i zasadach korzystania z hulajnóg elektrycznych w przestrzeni miejskiej.






1
20