„Mamy zdjęcia nożownika” – pod takim hasłem Telewizja Republika pokazała fotografię młodego mężczyzny, który miał być sprawcą ataku w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce. Problem w tym, że na zdjęciu nie ma Jakuba Z. To inny, niewinny człowiek – absolwent tej samej szkoły. Mimo to jego wizerunek krąży po sieci, a kolejne serwisy powielają błąd.
Atak w ostrołęckiej szkole stał się jednym z najgłośniejszych wydarzeń ostatnich tygodni w Polsce. Do Ostrołęki przyjechały ekipy ogólnopolskich telewizji i portali. W wyścigu o nowe informacje doszło do pomyłki, która może mieć poważne konsekwencje dla zupełnie przypadkowej osoby.
Podobny, ale... to nie on
Mężczyzna ze zdjęcia opublikowanego przez TV Republika jest do Jakuba Z. podobny. Każdy, kto zna podejrzanego o atak, od razu zauważy jednak, że to nie on. Według naszych informacji fotografia przedstawia absolwenta ZSZ nr 4, który nie ma nic wspólnego ze sprawą.
Błąd nie został szybko opanowany, mimo wielu komentarzy w social mediach, wskazujących na to, że doszło do pomyłki. Zdjęcie zaczęło żyć własnym życiem i jest powielane przez inne redakcje. W sieci pojawiły się kolejne grafiki, na których ten sam niewinny człowiek – z paskiem zasłaniającym oczy – jest przedstawiany jako „nożownik” (taką opublikował w czwartek m.in. serwis BOOP).
Czarny pasek nie chroni go przed rozpoznaniem przez znajomych, rodzinę czy sąsiadów. Z oczywistych względów nie publikujemy tego zdjęcia ani danych osoby, którą omyłkowo wskazano.
Popielarz: „To skandal”
Na pomyłkę zareagował poseł Koalicji Obywatelskiej Mariusz Popielarz.
– To skandal, który może zniszczyć komuś życie. Pogoń za sensacją nie usprawiedliwia krzywdzenia ludzi – napisał parlamentarzysta.
Poseł zadeklarował, że postara się zapewnić pomoc prawną pokrzywdzonemu. Wydaje się, że ścieżka prawna to jedyny sposób, by powstrzymać dalsze publikowanie nieprawdziwej informacji.
Co mówi prawo?
Rozpowszechnianie wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie, jest w Polsce ograniczone. Prawo prasowe zakazuje publikowania w mediach danych osobowych i wizerunku podejrzanych bez ich zgody, chyba że zezwoli na to prokurator lub sąd.
W tym przypadku problem jest jeszcze poważniejszy, bo opublikowano wizerunek osoby, która nie jest o nic podejrzana. Osoba wskazana omyłkowo może dochodzić swoich praw na kilka sposobów, m.in.:
- żądać od redakcji sprostowania nieprawdziwych informacji,
- wystąpić z powództwem o ochronę dóbr osobistych i domagać się przeprosin oraz zadośćuczynienia,
- złożyć prywatny akt oskarżenia o zniesławienie.
Fałszywka szybko się rozchodzi
W sprawach, które poruszają cały kraj, informacje rozchodzą się błyskawicznie. Zdjęcie opublikowane przez dużą stację telewizyjną w ciągu kilku minut trafia do tysięcy osób w mediach społecznościowych. Nawet jeśli redakcja później je usunie, zrzuty ekranu i przeróbki zostają w sieci na lata.
Osoba omyłkowo wskazana jako sprawca brutalnego ataku może stać się celem hejtu, gróźb, a nawet fizycznej agresji. To zagrożenie jest tym większe, że w sprawie są ofiary, a emocje w Ostrołęce wciąż są bardzo silne.





![Nie odbierał telefonów, nikt go nie widział. Tragiczny finał interwencji przy Celulozowej [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/akcja_ratunkowa_celulozowa.png)

![Krzysztof Bosak o atakach w szkołach: „Mieliśmy wyprzedzające sygnały” [NASZ WYWIAD]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/846156066_2956899494651455_1144723102900406717_n.jpg)

![Policja zapukała do drzwi całej grupy. Wszystko przez jeden film [WIDEO]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/nzo.jpg)


1
5
12
26